W sprawie  cudotwórstwa

 

 

Marne te moje cuda – 

mrugnięciem rozhuśtam psi ogon

cukier w spirytus przemienię

wiatr w polu odnajdę

wilka z lasu wywołam

 

Jednak czasem 

we wszechświecie gór

wokół słońca jarzębiny

– moja dłoń staje się

twoją planetą

 

Artur Rotter

 

(Z tomiku „Buk sprawiedliwy”, 2003) 

 

 

 

 

 

Lachowy Groń

 

 

Pod archipelagiem 

niezbadanych chmur

płyniemy

trójświerkowcem

polany

 

Z wielomiesięcznym zapasem 

gór

przegradzanych

niebieskawą ciszą

 

Obaj z dzięciołem 

i wszystkimi jego

bardzo ważnymi sprawami

 

Artur Rotter

(Z tomiku „Blisko lata”, 1985)

 

 

*   *   *

 

 

Z wolna 

niebieszczeją

 

niespiesznie 

granatowieją

 

Istotnie – 

trudniej o bardziej sensowne

zajęcie – jałowcom

 

na tych wrzosowych 

pochyłych

ciszach

 

Artur Rotter

(Z tomiku „Innowiercy”,  1994)

 

 

 

 

 

 

 

W przysiółku II

 

 

Czas 

Na przełęczy zasiedziały

Rzadko schodzi do wsi

Przejrzeć się

w kalendarzu

Echo nie działa

Zabite na głucho

lasem

 

Każdy tu wie 

Jak pędzić życie

Z ziemniaków

 

Na starym psie 

koło studni

Drażnionym kijem

na różne

sposoby

Wychowały się

Pokolenia

 

Artur Rotter

 

(Z tomiku „Blisko lata”, 1985)

 

 

 

 

W przysiółku 

 

 

Skraj świata

Na wszelki wypadek ogrodzony

Bukami w których wiatr bez końca

Szuka domu. Drwal z siekierą

Wrócili jak co wieczór z zaświatów

Cali bukowi

Pytają o pogodę i ostatni ustrój

Nizin. Babka czółnami szczap

Tylko tka ogień w piecu i słucha o drogach

Których końce

Zna jak różaniec

 

Artur Rotter

(Z tomiku „Blisko lata”, 1985)

 

 

 

 

 

Miedze

 

 

Pod słońce odwilży

Żebra wychudłych stoków

Miedze

Znów pierwsze wykluły się

z bieli

 

Prywatnym zdaniem abdykującego

śniegu

Potrzebują najwięcej ciepła –

Przecież niczyje

 

 

Artur Rotter

 

(Z tomiku „Blisko lata”, 1985)

 

 

Z Wawelu 

 

 

Lubię z Wawelu zagrzebującego się w spokój

popatrzeć na południe nad motłochem dachów

oznaczających dymem swe parcelki nieba

 

I chociaż przestrzeń przekreślona tysiące razy

czarnożelaznym krzyżem cywilizacji

jest chora na zanik dali

– pełny Beskidów widnokrąg

pamięci. Swobodnie z nimi

wymieniam ukłony

 

Artur Rotter

 

(Z tomiku „Blisko lata”, 1985)

 

 

 

do Marii H.

 

mąż twój

uwiódł przyrodę gór

i poszła z nim w wiersze

 

zasnął wcześniej niż ty

lecz na pewno kiedyś

tu nad Bieszczadami

wasze dusze będą sobie

harasymować

 

Daniel Lizoń

 

Pieniny

 

 

to niewielka kraina

spienionych skał i wciąż nieokiełznanej rzeki

poza strzelistym panowaniem Trzech Koron

układają się głębokie lasy Hombarków

i kwietne połoniny pod Wysokimi Skałkami

 

Sokolą Percią płynie łódka flisacka

jak po niebie

 

tutaj Dunajec

pod Czorsztynem popłakał się

ze szczęścia

i nawet przez raj przeszedłszy krętą drogą

zmajstrował Pieniny

 

Daniel Lizoń

 

 

Komańcza

 

nie zwołają już wiernych

na prawosławne nabożeństwo

dzwonne serca

greckokatolickiej cerkwi

 

pod gwiezdnym pokrowem nocy

w połowie września i tygodnia

gdy beskidzko-bieszczadzkie pogranicze

nie rozpaliło się jeszcze na dobre

jesiennymi barwami

Carskimi Wrotami przeszło piekło

 

Ponad 200 lat rodziła ikona

dusze Łemków

by teraz pójść do nieba

wzywając Opieki Matki Bożej

 

w zgliszczach

leżą bezwładnie

ruskie serca

 

Daniel Lizoń

 

 

U gaździny Podhala

 

a na Podhalu górale zanoszą modły do ludźmierskiej madonny

co by im dutków i owieczek nie zabrakło

i żeby Unia uznała oscypka za produkt spod tutejszych smreków

proszą by Giewont nie budził się jeszcze

żeby Tatry trwały i trwały

takie jakie umiłował Baca Karol

i żeby urodzaj na niebie był zawsze

w oczach niebieskiego Gazdy

 

Daniel Lizoń

(wszystkie wiersze z tomiku AMBRA)